i znowu rzucam wszystkie zaplanowane zajecia na czas nieokreslony.
pracowalam nad otwarciem nowej strony wraz z moja Oneechan - Tifa, wybacz ze sie nie odzywam.
Kupiłam sobie lutrzanke, która prawdpopodobnie nie splace do przyszłego roku, ale mam przynajmniej satysfakcje ze nie pasozytuje na rodzicielach, co w obecnej sytuacji byloby czystym nietaktem.
A sytuacja przedstawia sie jak zwykle dosc kolorowo tak, to byla ironia, tak dla ścisłosci w ostatni weekend mialam pozar. Kafejka internetowa, nad ktora mieszkalismy postanowila wspomoc swoj budzet podłączajac sie pod nasz licznik pradu, a co skutkowało spaleniem schodów i wwywarzeniem okna by straz mogła nas wydostać. nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Poznalałam zajebistego strazaka, ktory zdarzyl juz trzy razy zadzwonic z pytaniem "czy napewno wszystko w porzadku xD"aktualnie czekam na nowe mieszkanko w studioflacie, w ktorym wysiadło ogrzewanie. - no kurwa, jakby mało mi bylo.
dodatkowo moj jedyny dobry przyjaciel tutaj wraca do Polski w piatek, a ja nie mam nawet mozliwosci z nim sie spotkac i pozegnac, bo pracuje od 11 do 22 i troszke mi odległosc utrudnia (mieszkamy na przeciwnych krancach Londynu) . Czeka mnie samotny Sylwester w obcym miescie, ale chillout - w zeszlym roku spedzilam go w malym tlumie, a rok byl naprawde hujowy, wiec moze tym razem mi sie poszczesci i ta samotnosc jakos ulaskawi los i 2010 nie bedzie tak zly, na jaki sie zapowiada. a to dopiero szczyt gory lodowej, poniewaz sa jeszcze problemy mniej biezace, a ktore wisza mi nad głowa niczym sniegowe chmury nad Londynem.
jak zwykle marudze,odkladam. mialam zrobic tone zdjec, w koncu dlatego zakupilam ta lustrzanke, ale w obecnej sytuacji patrze tylko jak samotnie stoi na polce i mam nadzieje ze przyda sie moim rodzicom w Rzymie, poniewaz ja przez najblizszy czas skupilam sie na zapierdalaniu po 10, 12 h na dzien. moze to zabrzmiec smiesznie, ale nie chce mi sie wychodzic z pracy. poprostu nie mam do czego wracac.
Brzmi żałośnie, prawda?
i przepraszam ze jesli nawet zajrze na gg, najczesciej sie nie odzywam, albo zbywam pytania. poprostu nie chce biadolic po kolei zainteresowanym o tym o sie dzieje, wole wiec isc na skróty i opisac wszystko tutaj^^". A jedyna osoba z ktora rozmowa moglaby mi pomoc, wspomniala ze wiekosc moich wypowiedzi do emo Bullshit, wiec wole zamknac się i dusic szczegoły w sobie. a zarys macie, więc... Wesołych swiąt i zyczcie mi, bym jeszcze przed nowym rokiem wyrobila sie z przeprowadzką.
trzymajcie się.